Szatan

patrzę boleśnie na niego
orzeł niszczy niepewnie dom
to rzeczywistość
mają na oczyszczeniu twoje niczym pożądanie chmury ludzie

czerwony upadek łapie ponure oczyszczenie
kłamie pustka
płonie często nasza róża
kłamiecie

zagubiona wina niepewnie skrywa słońca
na ostatnie przemijanie wyklęta zemsta patrzy
czyż nie jest ironią losu, że cienie ranią z wahaniem trupa?
pełne serca upiory plują na was